Puchar ligi angielskiej sponsorowany, przez kanadyjski browar Carling, nie jest najlepiej opłacanym pucharem, w którym Liverpoolowi przyszło grać, wychodziło, by na to, że teraz gdy mamy problemy finansowe należało by się skupić na innych celach, bardziej korzystnych finansowo, takich jak Premier League, czy też Liga Mistrzów.
W takim Carling Cup, jeśli nie stawiamy na końcowy sukces, można po prostu odpuścić, ponieważ niektóre mecze mogą spowodować skrócenie i tak nie za długiej ławki rezerwowych (patrz taki Degen w zeszłym sezonie), z drugiej strony, jeśli odpuszczamy i gramy tylko drugim garniturem, to ci zawodnicy nie łapiący się do pierwszej jedenastki na ligę, mogą połapać trochę doświadczenia, a zawodnicy po kontuzjach wracać do gry w meczach gdzie większość drużyn z Premier League wystawia słabszy skład.
A teraz trochę inne spojrzenie, nie chcę tutaj nikogo obrażać, prostego kibica. Liverpool, to wielki klub z wielką historią, i powinien zdobywać jak najwięcej pucharów, bo każdy puchar to sława klubu, a do tego istnieje możliwość zdobycia nawet poczwórnej korony. Każdy puchar ma swoją tradycję, i każdy puchar to prestiż.
A więc odpowiadając na pytanie zawarte w temacie, po to, żeby mieć więcej pucharów, a każdy puchar to prestiż, w dzisiejszych czasach więcej kibiców i więcej sponsorów i pieniędzy od nich.
Tutaj pojawia się problem dla Beniteza, który deleguje skład na mecz, czy stawiać na zdobycie pucharu, czy dać odpocząć zawodnikom na ligę. Co zrobi Benitez, ciężko przewidzieć, bo już sporo razy hiszpański manager Liverpoolu zaskakiwał decyzjami personalnymi, w meczach pucharowych.
środa, 28 października 2009
wtorek, 27 października 2009
Wielki mecz, historyczny przeciwnik, wielka wygrana!
Niestety z powodów nie zależnych ode mnie (brak dostępu do internetu z powodu awarii) nie było wpisu przed meczem, postanowiłem trochę połączyć zaplanowany wpis, przed meczowy, z pomeczowym, jak wyszło? Zaraz się przekonamy.
„Derby z City? Derby to my mamy z Liverpoolem, to wynika z historii.” Mniej więcej takie słowa wypowiedział sir Alex Ferguson, na konferencji przed meczem dwóch drużyn z Manchesteru, United i City. Manager drużyny z Old Traford, mówił to nawiązując do różnicy między tradycją a pieniędzmi. O samej konfrontacji tych dwóch czynników we współczesnej piłce nożnej, może kiedy indziej.
Kilka dni temu, Gary Neville mówił o wielkim szacunku dla Liverpoolu, i o tym, że nie należy na leży The Reds skreślać w wyścigu o mistrzostwo Anglii. Ogólnie sam szanuję Manchester jako tego największego historycznego przeciwnika, i takich zawodników jak Giggs czy van der Sar. Każdy taki mecz jednak to wojna na boisku i uczta dla kibiców obu drużyn, ale również dla sympatyków piłki nożnej lubiących obejrzeć dobry angielski football. Jednak mecze Liverpoolu z Manchesterem United nigdy nie będą przyciągały takiej uwagi europejskich mediów jak mecze Realu Madryt z Barceloną, ale to już z powodu specyfiki gry na boiskach hiszpańskich, gdzie liczy się przede wszystkim piękno gry, zwody nie zwody, sztuczki techniczne, na które zawodnik ma na ogół trochę więcej miejsca i czasu niż w Anglii.
A teraz już o samym meczu. Skład przed meczem był do przewidzenia, może była jedna niewiadoma, mianowicie środek obrony, kto z vice-kapitanem Carragherem, Agger czy Skrtel? Benitez postawił na Duńczyka i nie zawiódł się, z Carrą zgrali świetne zawody, podobnie jak cała drużyna. Na wyróżnienie zasługuje tak naprawdę cała drużyna i każdy po kolei, ale teraz o tym bez kogo nie było by tej wygranej, czyli Rafa Benitez. Mimo braku najważniejszego zawodnika, jakim niewątpliwie jest Gerrard, zdołał tak ustawić i zmotywować zawodników, aby wygrać mecz z przeciwnikiem, z którym za często nie wygrywał Liverpool za kadencji Hiszpana.
Każdy zawodnik spisał się wspaniale, jednak ja skupię się na dwóch, najmłodszych w Liverpoolu w tym meczu grających w podstawowym składzie. Wiadomo w Liverpoolu, nie grają masowo zawodnicy poniżej 20 roku życia, ostatnio swoje epizod zaliczył Kelly (19 lat), tak to takich zawodników nie ma. W meczu z Manchesterem najmłodszymi byli Lucas (22 lata) i Insua (20), pierwszy krytykowany od początku sezonu za słabą postawę, i za to, że nie spełnia pokładanych w nim nadziei, a drugi wręcz przeciwnie, chwalony za dotychczasowe występy a walczył o pozycję z dwoma bardziej doświadczonymi zawodnikami jakimi są Aurelio i Dossena.
Lucas w trakcie całego meczu miał !jedno! niecelne podanie, w poprzednich zdarzało się to znacznie częściej, grał kreatywnie i z pomysłem, nie szukał tylko podania do najbliższego tylko po to, żeby pozbyć się piłki, starał się rozgrywać i kreować grę jak robił to Alonso, a do tego zaliczył asystę która była ukoronowaniem jego występu. Pytanie jednak czy będzie teraz grał tak kreatywnie w każdym meczu?
Insua, który miał być podobno „zjedzony” przez Valencię, pokazał, że mimo braku takiej szybkości, jaką miał skrzydłowy czerwonych diabłów, potrafił się dobrze ustawić. Do tego dołożył trochę gry z przodu, a kilka razy można było go zobaczyć na środku boiska, i próbował swoich sił w rozegraniu, jak będzie dalej mu to szło, zobaczymy.
Teraz pytanie, czy ten mecz to był początek świetnej serii, czy tylko pojedynczy dobry mecz w wykonaniu The Reds? Odpowiedź poznamy zapewne w najbliższych dwóch tygodniach, bo potem znowu czeka nas przerwa reprezentacyjna.
„Derby z City? Derby to my mamy z Liverpoolem, to wynika z historii.” Mniej więcej takie słowa wypowiedział sir Alex Ferguson, na konferencji przed meczem dwóch drużyn z Manchesteru, United i City. Manager drużyny z Old Traford, mówił to nawiązując do różnicy między tradycją a pieniędzmi. O samej konfrontacji tych dwóch czynników we współczesnej piłce nożnej, może kiedy indziej.
Kilka dni temu, Gary Neville mówił o wielkim szacunku dla Liverpoolu, i o tym, że nie należy na leży The Reds skreślać w wyścigu o mistrzostwo Anglii. Ogólnie sam szanuję Manchester jako tego największego historycznego przeciwnika, i takich zawodników jak Giggs czy van der Sar. Każdy taki mecz jednak to wojna na boisku i uczta dla kibiców obu drużyn, ale również dla sympatyków piłki nożnej lubiących obejrzeć dobry angielski football. Jednak mecze Liverpoolu z Manchesterem United nigdy nie będą przyciągały takiej uwagi europejskich mediów jak mecze Realu Madryt z Barceloną, ale to już z powodu specyfiki gry na boiskach hiszpańskich, gdzie liczy się przede wszystkim piękno gry, zwody nie zwody, sztuczki techniczne, na które zawodnik ma na ogół trochę więcej miejsca i czasu niż w Anglii.
A teraz już o samym meczu. Skład przed meczem był do przewidzenia, może była jedna niewiadoma, mianowicie środek obrony, kto z vice-kapitanem Carragherem, Agger czy Skrtel? Benitez postawił na Duńczyka i nie zawiódł się, z Carrą zgrali świetne zawody, podobnie jak cała drużyna. Na wyróżnienie zasługuje tak naprawdę cała drużyna i każdy po kolei, ale teraz o tym bez kogo nie było by tej wygranej, czyli Rafa Benitez. Mimo braku najważniejszego zawodnika, jakim niewątpliwie jest Gerrard, zdołał tak ustawić i zmotywować zawodników, aby wygrać mecz z przeciwnikiem, z którym za często nie wygrywał Liverpool za kadencji Hiszpana.
Każdy zawodnik spisał się wspaniale, jednak ja skupię się na dwóch, najmłodszych w Liverpoolu w tym meczu grających w podstawowym składzie. Wiadomo w Liverpoolu, nie grają masowo zawodnicy poniżej 20 roku życia, ostatnio swoje epizod zaliczył Kelly (19 lat), tak to takich zawodników nie ma. W meczu z Manchesterem najmłodszymi byli Lucas (22 lata) i Insua (20), pierwszy krytykowany od początku sezonu za słabą postawę, i za to, że nie spełnia pokładanych w nim nadziei, a drugi wręcz przeciwnie, chwalony za dotychczasowe występy a walczył o pozycję z dwoma bardziej doświadczonymi zawodnikami jakimi są Aurelio i Dossena.
Lucas w trakcie całego meczu miał !jedno! niecelne podanie, w poprzednich zdarzało się to znacznie częściej, grał kreatywnie i z pomysłem, nie szukał tylko podania do najbliższego tylko po to, żeby pozbyć się piłki, starał się rozgrywać i kreować grę jak robił to Alonso, a do tego zaliczył asystę która była ukoronowaniem jego występu. Pytanie jednak czy będzie teraz grał tak kreatywnie w każdym meczu?
Insua, który miał być podobno „zjedzony” przez Valencię, pokazał, że mimo braku takiej szybkości, jaką miał skrzydłowy czerwonych diabłów, potrafił się dobrze ustawić. Do tego dołożył trochę gry z przodu, a kilka razy można było go zobaczyć na środku boiska, i próbował swoich sił w rozegraniu, jak będzie dalej mu to szło, zobaczymy.
Teraz pytanie, czy ten mecz to był początek świetnej serii, czy tylko pojedynczy dobry mecz w wykonaniu The Reds? Odpowiedź poznamy zapewne w najbliższych dwóch tygodniach, bo potem znowu czeka nas przerwa reprezentacyjna.
wtorek, 20 października 2009
je*ać PZPN?
ostatnio kilkoro moich znajomych z różnych środowisk pytało mnie "czy już wpisałem się na koniecpzpn.pl?", na co ja odpowiadałem "po co?"
otóż co z tego że pod "protestem" podpisze się 10 osób czy 300 tysięcy, żeby miało to jaki kol wiek sens, należało by nakreślić konkretny plan co później z tym PZPN-em. A nie jak teraz na stronie jest napisane że mają zamiar złożyć oficjalny protest do PZPN-u, a ten zapewne to zignoruje, nagłośnić w mediach protest, co już dawno zrobili, i protest pod siedzibą, jednak to zapewne będzie zignorowane.
powiem tak, nie chcę bronić PZPN-u, ale sama akcja nie bardzo ma sens. patrząc na argumenty używane przez organizatorów akcji, zaczynam się zastanawiać, czy Ci ludzie wiedzą co robią. niektóre argumenty wydają się lekko mówiąc dziwne, może wynikające z niewiedzy.
"Polskie kluby kończą rozgrywki w europejskich pucharach w sierpniu - Europa zaczyna od września!" - kwestia pieniędzy, a PZPN nie ma za zadanie ściąganie sponsorów dla klubów, tylko dla reprezentacji.
"W reprezentacji grają: piłkarz III ligowy, bez klubu oraz w większości piłkarze siedzący na ławce rezerwowych w klubach zagranicznych." - III ligowy, pewnie o Saganowskiego chodzi, jednak jestem pewien, że poziom rozgrywek tej ligi, jest podobny do polskiej ligi. Smolarek, może i jest bez klubu, ale to profesjonalista w 100% i nie wydaje mi się żeby między zgrupowaniami reprezentacji leżał do góry brzuchem i odliczał dni do kolejnego powołania. a o tej ławce w klubach zagranicznych, statystycznie na treningach w drugiej lidze niemieckiej biega się dwa razy więcej niż w pierwszej polskiej, i każdy siedzący na ławce zawodnik w drugiej lidze niemieckiej jest dużo lepiej przygotowany kondycyjnie do meczu niż zawodnik ligi polskiej. do tego, aby zawodnik z polskiej ligi wyjechał na zachód lub do Rosji musi być wybitnym zawodnikiem, na tle ligi, a umiejętności tak nagle siedząc na ławce za granicą nie straci, tym bardziej, że musi być zawsze gotowy do gry, bo nie wiadomo jak potoczy się gra, lub jego partner z drużyny nie złapie kontuzji.
"Na rozgrywki centralne juniorów PZPN przeznacza - 0,5mln zł - na funkcjonowanie związku 4 mln zł" - słowo klucz centralne, czyli turnieje o mistrzostwo polski organizowane raz do roku, turniejów jest kilka, ale dochodzą pieniądze od sponsorów konkretnych turniejów
"Grzegorz Lato zarabia 50 tys złotych miesięcznie - ZA CO??????" - a prezes związku szermierczego to ile zarabia?
Ale jeśli chcemy coś zrobić z tym związkiem, można by pójść za przykładem Australii
( http://rafalstec.blox.pl/2009/10/Australijski-cud-czyli-po-trupie-do-zycia.html ) jednak pytanie, czy a polskim przypadku prezes dajmy na przykład PZSu dałby się przekonać do prowadzenia takiego PZPN-u, no co oczywiście musieli by zgodzić się obecni w PZPN-ie ludzie, bo o zatrudnieniu prezesa australijskiego związku piłkarskiego nie mówimy.
otóż co z tego że pod "protestem" podpisze się 10 osób czy 300 tysięcy, żeby miało to jaki kol wiek sens, należało by nakreślić konkretny plan co później z tym PZPN-em. A nie jak teraz na stronie jest napisane że mają zamiar złożyć oficjalny protest do PZPN-u, a ten zapewne to zignoruje, nagłośnić w mediach protest, co już dawno zrobili, i protest pod siedzibą, jednak to zapewne będzie zignorowane.
powiem tak, nie chcę bronić PZPN-u, ale sama akcja nie bardzo ma sens. patrząc na argumenty używane przez organizatorów akcji, zaczynam się zastanawiać, czy Ci ludzie wiedzą co robią. niektóre argumenty wydają się lekko mówiąc dziwne, może wynikające z niewiedzy.
"Polskie kluby kończą rozgrywki w europejskich pucharach w sierpniu - Europa zaczyna od września!" - kwestia pieniędzy, a PZPN nie ma za zadanie ściąganie sponsorów dla klubów, tylko dla reprezentacji.
"W reprezentacji grają: piłkarz III ligowy, bez klubu oraz w większości piłkarze siedzący na ławce rezerwowych w klubach zagranicznych." - III ligowy, pewnie o Saganowskiego chodzi, jednak jestem pewien, że poziom rozgrywek tej ligi, jest podobny do polskiej ligi. Smolarek, może i jest bez klubu, ale to profesjonalista w 100% i nie wydaje mi się żeby między zgrupowaniami reprezentacji leżał do góry brzuchem i odliczał dni do kolejnego powołania. a o tej ławce w klubach zagranicznych, statystycznie na treningach w drugiej lidze niemieckiej biega się dwa razy więcej niż w pierwszej polskiej, i każdy siedzący na ławce zawodnik w drugiej lidze niemieckiej jest dużo lepiej przygotowany kondycyjnie do meczu niż zawodnik ligi polskiej. do tego, aby zawodnik z polskiej ligi wyjechał na zachód lub do Rosji musi być wybitnym zawodnikiem, na tle ligi, a umiejętności tak nagle siedząc na ławce za granicą nie straci, tym bardziej, że musi być zawsze gotowy do gry, bo nie wiadomo jak potoczy się gra, lub jego partner z drużyny nie złapie kontuzji.
"Na rozgrywki centralne juniorów PZPN przeznacza - 0,5mln zł - na funkcjonowanie związku 4 mln zł" - słowo klucz centralne, czyli turnieje o mistrzostwo polski organizowane raz do roku, turniejów jest kilka, ale dochodzą pieniądze od sponsorów konkretnych turniejów
"Grzegorz Lato zarabia 50 tys złotych miesięcznie - ZA CO??????" - a prezes związku szermierczego to ile zarabia?
Ale jeśli chcemy coś zrobić z tym związkiem, można by pójść za przykładem Australii
( http://rafalstec.blox.pl/2009/10/Australijski-cud-czyli-po-trupie-do-zycia.html ) jednak pytanie, czy a polskim przypadku prezes dajmy na przykład PZSu dałby się przekonać do prowadzenia takiego PZPN-u, no co oczywiście musieli by zgodzić się obecni w PZPN-ie ludzie, bo o zatrudnieniu prezesa australijskiego związku piłkarskiego nie mówimy.
poniedziałek, 19 października 2009
ten środek pomocy...
Po odejściu Alonso, w Liverpoolu, jest jeden problem, nie ma typowego zawodnika który będzie kontrolował tempo gry.
Mascherano, typowy defensywny pomocnik, dział w destrukcji ataków przeciwnika, i przy obecnym systemie gry Liverpoolu niech lepiej się do czegoś innego nie zabiera, tym bardziej, że rozgrywanie piłki nie zawsze mu wychodzi, zawsze może być zawodnikiem do odegrania piłki na klepkę, ale lepiej, żeby do przerzutów się nie zabierał.
Gerrard, ten nie zastąpi Alonso, bo od czasu przyjścia Beniteza do Liverpoolu, gra bardziej ofensywnego pomocnika, zaraz za napastnikiem(ami), tym bardziej, że współpraca z Torresem układa się świetnie.
Lucas, z jednej strony wszyscy chcieli by aby w 100% zastąpił Alonso, jednak, ani nie ma takich umiejętności, ani nie chce grać na tej pozycji co Alonso, jak sam kiedyś przyznał, chce grać bardziej z przodu, jednak i tutaj rozgrywanie mu nie wychodzi z najlepszymi przeciwnikami najlepiej, czasami w ogóle nie wychodzi, a nie tego spodziewaliśmy się po zawodniku, który w Brazylii, w sezonie poprzedzającym jego przyjście do Liverpoolu, dostał nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika, pokonując w tej kategorii między innymi Pato. przecież to był kapitan reprezentacji Brazylii u-20 w 2007 roku (na mistrzostwach świata do lat 20 jednak nie zagrał z powodu kontuzji). może jeszcze uda mu się rozwinąć jego talent na mirę oczekiwań? wiadomo, że szanse będzie dostawał tak długo jak będzie w klubie, a przy obecnych kłopotach finansowych nie grozi nam jego odejście.
Aquilani, nie wiele o nim wiem, ponieważ ligą włoską w ogóle się nie interesuję, ale z tego co wiem zawodnik swoją grą bardziej przypomina Gerrarda niż Alonso.
o Spearingu czy Plessisie nie wspominam, ponieważ to zawodnicy na razie miejmy nadzieję, że tylko na razie za słabi.
Wydaje mi się, że rozwiązanie, przynajmniej tymczasowe, jest bliżej niż Benitez myśli, otóż pracujący obecnie w Kirby z drużyną u-16 pracuje obecnie zawodnik, który oficjalnie nie zakończył kariery, więc jest do "wzięcia", wysokich wymagań finansowych by nie miał, ponieważ możliwość gry w miejscu które nazywa "domem", była by dla niego wielkim zaszczytem. mowa tutaj o Dietmarze Hamannie, który z Liverpoolem zdobył wszystko, no prawie wszystko, zabrakło dwóch trofeów, klubowego mistrzostwa świata i Ligi Angielskiej.
A więc Panie Benitez, masz pan blisko zawodnika, który by nam się przydał, do tego nie trzeba za niego płacić, a pensji zapewne by nie zażądał zbyt wysokiej, więc skorzystaj pan z okazji, póki można.
Mascherano, typowy defensywny pomocnik, dział w destrukcji ataków przeciwnika, i przy obecnym systemie gry Liverpoolu niech lepiej się do czegoś innego nie zabiera, tym bardziej, że rozgrywanie piłki nie zawsze mu wychodzi, zawsze może być zawodnikiem do odegrania piłki na klepkę, ale lepiej, żeby do przerzutów się nie zabierał.
Gerrard, ten nie zastąpi Alonso, bo od czasu przyjścia Beniteza do Liverpoolu, gra bardziej ofensywnego pomocnika, zaraz za napastnikiem(ami), tym bardziej, że współpraca z Torresem układa się świetnie.
Lucas, z jednej strony wszyscy chcieli by aby w 100% zastąpił Alonso, jednak, ani nie ma takich umiejętności, ani nie chce grać na tej pozycji co Alonso, jak sam kiedyś przyznał, chce grać bardziej z przodu, jednak i tutaj rozgrywanie mu nie wychodzi z najlepszymi przeciwnikami najlepiej, czasami w ogóle nie wychodzi, a nie tego spodziewaliśmy się po zawodniku, który w Brazylii, w sezonie poprzedzającym jego przyjście do Liverpoolu, dostał nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika, pokonując w tej kategorii między innymi Pato. przecież to był kapitan reprezentacji Brazylii u-20 w 2007 roku (na mistrzostwach świata do lat 20 jednak nie zagrał z powodu kontuzji). może jeszcze uda mu się rozwinąć jego talent na mirę oczekiwań? wiadomo, że szanse będzie dostawał tak długo jak będzie w klubie, a przy obecnych kłopotach finansowych nie grozi nam jego odejście.
Aquilani, nie wiele o nim wiem, ponieważ ligą włoską w ogóle się nie interesuję, ale z tego co wiem zawodnik swoją grą bardziej przypomina Gerrarda niż Alonso.
o Spearingu czy Plessisie nie wspominam, ponieważ to zawodnicy na razie miejmy nadzieję, że tylko na razie za słabi.
Wydaje mi się, że rozwiązanie, przynajmniej tymczasowe, jest bliżej niż Benitez myśli, otóż pracujący obecnie w Kirby z drużyną u-16 pracuje obecnie zawodnik, który oficjalnie nie zakończył kariery, więc jest do "wzięcia", wysokich wymagań finansowych by nie miał, ponieważ możliwość gry w miejscu które nazywa "domem", była by dla niego wielkim zaszczytem. mowa tutaj o Dietmarze Hamannie, który z Liverpoolem zdobył wszystko, no prawie wszystko, zabrakło dwóch trofeów, klubowego mistrzostwa świata i Ligi Angielskiej.
A więc Panie Benitez, masz pan blisko zawodnika, który by nam się przydał, do tego nie trzeba za niego płacić, a pensji zapewne by nie zażądał zbyt wysokiej, więc skorzystaj pan z okazji, póki można.
Subskrybuj:
Posty (Atom)