środa, 28 października 2009

Carling Cup? A po co?

Puchar ligi angielskiej sponsorowany, przez kanadyjski browar Carling, nie jest najlepiej opłacanym pucharem, w którym Liverpoolowi przyszło grać, wychodziło, by na to, że teraz gdy mamy problemy finansowe należało by się skupić na innych celach, bardziej korzystnych finansowo, takich jak Premier League, czy też Liga Mistrzów.
W takim Carling Cup, jeśli nie stawiamy na końcowy sukces, można po prostu odpuścić, ponieważ niektóre mecze mogą spowodować skrócenie i tak nie za długiej ławki rezerwowych (patrz taki Degen w zeszłym sezonie), z drugiej strony, jeśli odpuszczamy i gramy tylko drugim garniturem, to ci zawodnicy nie łapiący się do pierwszej jedenastki na ligę, mogą połapać trochę doświadczenia, a zawodnicy po kontuzjach wracać do gry w meczach gdzie większość drużyn z Premier League wystawia słabszy skład.
A teraz trochę inne spojrzenie, nie chcę tutaj nikogo obrażać, prostego kibica. Liverpool, to wielki klub z wielką historią, i powinien zdobywać jak najwięcej pucharów, bo każdy puchar to sława klubu, a do tego istnieje możliwość zdobycia nawet poczwórnej korony. Każdy puchar ma swoją tradycję, i każdy puchar to prestiż.
A więc odpowiadając na pytanie zawarte w temacie, po to, żeby mieć więcej pucharów, a każdy puchar to prestiż, w dzisiejszych czasach więcej kibiców i więcej sponsorów i pieniędzy od nich.

Tutaj pojawia się problem dla Beniteza, który deleguje skład na mecz, czy stawiać na zdobycie pucharu, czy dać odpocząć zawodnikom na ligę. Co zrobi Benitez, ciężko przewidzieć, bo już sporo razy hiszpański manager Liverpoolu zaskakiwał decyzjami personalnymi, w meczach pucharowych.

0 komentarze:

Prześlij komentarz